Wiec Korwina w Krakowie

Byłem na wiecu. Coś ciekawego?

Poszedłem by poczuć moc.
Piszę na serio. Poszedłem, by poczuć moc w ludziach, zgromadzonych dzięki człowiekowi, który nie pieprzy pierdół, tylko konkrety. Taka ma opinia, jak się ktoś nie zgadza posłuchajcie szoguna. Czy zatem poczułem tą moc?
Byłem pięć minut przed rozpoczęciem. Stanąłem tak sobie jakoś akurat na przeciwko połączenia Szewskiej z Rynkiem. Widok zalewającej plac fali ludzi był całkiem fajny. Pomyślałem, że zapowiada się coś ciekawego.
Na dzień dobry były małe problemy z nagłośnieniem  - Agaty Banasik prawie nie rozumiałem, tak samo jak rapera. Nie pamiętam już co śpiewał. Jakoś nie wpadało w ucho. Ok, to nie koncert, więc wybaczyć można.

Czym dalej od sceny tym chłodniej.
Takie odniosłem wrażenie. Z przodu korwinowcy krzyczący zaciekle, lecz czym dalej w tyłu, tym ciszej. Gdybym taki wiec organizował, wrzucił bym kilku umyślnych, którzy nie bali by się krzyczeć i wtedy pozostali by się włączyli i ich rozgrzali.

Zrobiłem mały test. 
Jeśli klaskałem, to osoby obok mnie natychmiast zaczynały klaskać. Jeśli krzyczałem pozostali również. To samo się działo gdy milczałem i nic nie robiłem - wtedy odpowiadała mi cisza. Podobny motyw mógłby być z flagami. Czemu by nie rozdać ich trochę ludziom? Polskie, biało-czerwone ?

Pan Berkowicz musi się jeszcze wiele nauczyć.
Taką opinię mam o nim od dawna. Prowadzenie konferencji, odpowiedzi i mowy. Przyznam zła nie była, lecz rozgrzewanie ludzi jeszcze mu nie wychodzi.

Wpadki.
Oczywiście były. Pierwsza to ta od dźwięku, ale później było już lepiej. Przeciągnięty wjazd Janusza Korwin Mikkego. Widownia Pana Korwina jest bardzo młoda i przez to jeszcze bardzo niecierpliwa. Podwójne okrążanie rynku w kabriolecie było błędem, w dodatku nie zgranym czasowo z zapowiedzią ze sceny. I tu było najzabawniej. Ze sceny pada hasło, że nadjeżdża Korwin. Nikt nie wiedział skąd, a zza naszymi plecami nadjeżdża bryczka. Wszyscy zatem głowy na te bryczkę i jedni machają , drudzy klaszczą nawet. Zagraniczni turyści musieli mieć całkiem niezły ubaw, gdy witał ich taki tłum :) Korwina w bryczce nie było, nadjechał dużo później. Przez tłum przetoczyła się lekka fala śmiechu.

Pani Kopacz.
Gdy Pan Wipler wspomniał, że pani premier jest w pobliżu, tłum zaczął gwizdać i buczeć. Strach pomyśleć, co by było, gdyby jakimś cudem pokazała się wtedy na rynku i ktoś ją rozpoznał.

Przekonujcie. 
Zupełnie niedawno napisałem e-mail do partii Korwin z sugestią by dać ludziom oręż do przekonywania członków swojej rodziny. Pan Korwin poprosił o przekonywanie, lecz moim zdaniem za mało to zaakcentował. Tych ludzi na placu nie musi już przekonywać do siebie, czas by pchnąć ich do działania by zdobyli dla niego kolejne głosy. Moim zdaniem trochę mało się o to stara. Na stronie partii Korwin, trudno się doszukać również takich materiałów, czy nawet sugestii w stylu: Rusz tyłek i przekonaj dziadków zanim stracą swoją emeryturę.

Strach.
Liczyłem szczerze mówiąc na jakąś prowokację ze strony rządu czy policji, by pokazać jaka to jest hołota krzykaczy i pseudokibiców. Nic się jednak takiego nie zadziało. Czyżby obecny establishment miał coś w zanadrzu?

Komorowski a Korwin 
Wspominam o tym, bo udało mi się być przypadkiem na wiecu również Pana Komorowskiego. Dokładnie widziałem to "krzesło zamachowca". Nawet by nie doleciało do sceny. Zauważyłem głównie opozycję z flagami i tablicami, które praktycznie przesłaniały obraz. Prezydenta nie było widać. Na scenie miał pełny tłum ludzi w koszulkach, lecz przed sobą tylko opozycję. Dokładnie widać, że nikt go nie popiera.  Czyżby sondaże miały przełamać tych kilka tysięcy ludzi zgromadzonych przez Korwina?

Czy poczułem tą moc?
Trudno mi to szczerze mówiąc ocenić. Może dlatego, że byłem gdzieś w połowie i tłum był chłodniejszy. Ludzie słuchali, lecz nie bardzo krzyczeli ani klaskali. Część z nich szybko zaczynała się nudzić. Myślę, że gdyby pan Korwin mówił jeszcze przez pół godziny, duża część ludzi poszła by do domu. Na pewno wpływ na to miała pogoda. Zrobiło się zimno, a jak jest ciepło to postać można i faktycznie żywiej reagować. Miejmy nadzieję, że serca Polaków nie ostygną.








Czytaj również: Political Fiction : Korwin i Galicjanie  

Komentarze

  1. Czytaj i ucz się jak pisać felietony, przed tobą jeszcze długa droga
    http://bragiel.blox.pl/2015/04/Bardzo-mi-milo-pana-zmasakrowac.html

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty